Wracając z włoskich Alp natknęłam się na urocze austriackie miasteczko położone nad jeziorem Wörthersee. Do tej pory Nie miałam pojęcia o istnieniu tak malowniczego obszaru, jakim jest samo miasteczko i jego przedmieścia. Architektura typowa dla alpejskiego regionu, gdzie wszystko wiąże się z ludowością i historią. Kiedy razem z narzeczonym wjechaliśmy do Klagenfurtu nagle urządzenie nawigacji oszalało. Poprowadziło nas kilkanaście razy wokół jednego ronda, potem gdy już usiłowaliśmy szukać samodzielnie wyjazdu trafiliśmy nad jezioro. Od napotkanych tam turystów dowiedzieliśmy się, że ma ono najcieplejszą wodę wśród jezior alpejskich. Oni też pokazali nam jak trafić do barokowej, pięknej świątyni, bajkowego świata miniatur i oczywiście jak trafić na wyjazd z miasta, w którym zabłądziliśmy. W Klagenfurcie postanowiliśmy też zostać na noc w uroczym pensjonacie nad jeziorem. Dziś już wiem, że właśnie los awarią nawigacji zaprowadził nas do pięknego zakątka w Alpach, gdzie jak się nieco później okazało sprawiliśmy sobie niezwykła pamiątkę w postaci córeczki. Jestem pewna, że kiedy mała podrośnie zabierzemy ją tam do świata miniatur i pobliskiego ZOO. Czasami jednak warto się zgubić w czasie podróży, aby odszukać szczęście.