Nie każdy lubi zwiedzać muzea. Ja lubię zabytki, szczególnie te z gatunku architektura i sztuka. W Bawarii jest ich pod dostatkiem, o czym mogłam przekonać się ubiegłego roku. Zameczki i kościoły z każdej perspektywy wyglądały niezwykle malowniczo i wdzięcznie prezentowały się na wykonywanych przeze mnie fotografiach.

W Monachium dosłownie zakochiwałam się na każdym rogu ulicy. A to place otoczone kamienicami, a to ogromne kościoły, czy nawet współczesny Park Olimpijski pozwalały mi fotografować jako tło dla rozbieganych mieszkańców tego miasta. Kiedy wujek zaproponował mi zwiedzanie muzeum, pomyślałam, że wcale nie mam ochoty oglądać nadętych eksponatów, które wywołują tylko chwilową zadumę. To muzeum było jednak całkiem inne od tych, które znałam do tej pory. Fani motoryzacji wiedzą o czym mowa! Bawarski producent samochodów słynnej marki BMW stworzył naprawdę cudowne miejsce, prezentujące niezwykła historię tego koncernu. Modele samochodów sprzed lat i te najnowsze całkiem futurystyczne wizje wprawiły w zachwyt nie tylko mnie, dotykającą ich namacalnie własnymi dłońmi, Ale także wszystkich oglądających moje fotografie w czasie wystawy, dzięki czemu dostałam propozycję odkupienia zdjęć starych i nowych modeli BMW do kalendarza na nadchodzący rok. Oczywiście pozostałe zdjęcia z bawarskich wojaży także zdobyły ogromną popularność, a za fotografię kościoła na skarpie w pod monachijskiej wiosce, wykonaną w nocy, otrzymałam nawet pierwszą nagrodę w międzynarodowym konkursie początkujących fotografów.