Nigdy nie darzyłam ciepłymi uczuciami wszystkiego co wiąże się z Francją. Porażał mnie paryski szyk, obrzydzenie budziły narodowe przysmaki, a przereklamowany moim zdaniem Luwr sprawiał, że wcale nie miałam ochoty tam jechać. Nie lubiłam też języka francuskiego, który wywoływał u mnie nieprzyjemne dreszcze. Do czasu… Rodzice zaproponowali, że zorganizują swoim pociechom klasową wycieczkę do Paryża. Jako ich wychowawca wiedziałam, że nie mogę ani odmówić swoim wychowankom tej przyjemności, ani też nie mogłam nie towarzyszyć im w tej podróży. Musiałam przełamać swoje uprzedzenia i opory! Do tego projektu przyłączyły się też inne klasy naszego gimnazjum. Pojechaliśmy… Ku mojemu zaskoczeniu na pierwszy serwowany we francuskim hotelu posiłek nie było żab na stole. Owszem paryska elegancja była niesamowita, ale na ulicach ludzie chodzili ubrani w podobne stroje do moich. Wieża Eiffela wywalała u mnie niesamowity zawrót, chyba głowy, a może nawet i życia ! Kiedy prawie zasłabłam na samej górze, wpadłam w ramiona mojego kolegi, nauczyciela wychowania fizycznego. Krzysiek pomógł mi dojść do siebie tuż po tym jak spojrzałam w dół i osunęłam się wprost w jego ręce. Po zwiedzaniu Luwru i Wersalu przewodnik zaproponował nam czas wolny w centrum. Krzysiek zaprosił mnie na kawę, a potem wspólnie chodziliśmy po paryskich sklepach. Na pamiątkę otrzymałam od klasy najnowsze, oryginalne francuskie perfumy, a ich zapach kojarzy mi się do dnia dzisiejszego tylko z pierwszym pocałunkiem Krzysia w Paryżu.