Pracując, jako polski opiekun turystów w Egipcie zauważyłam bardzo interesującą ciekawostkę. Ten kraj odwiedzany licznie przez naszych rodaków stał się jednocześnie najpopularniejszym miejscem podróży poślubnych. Oprowadzając pary po Piramidach, Muzeum, wioząc ich na wycieczki na górę Synaj, do doliny Petry od razu zauważam tę iskrę miłości, którą przeżywają jako młodzi małżonkowie. Czasami dostrzegam też pierwszy mały kryzys w początkującym związku. Są to często z mojego punktu widzenia bardzo zabawne historie. Młoda żona, której mąż nie zdążył złapać w porę, kiedy schodziła z garbów wielbłąda natychmiast dała mu do zrozumienia jak wielki błąd popełnił. W duchu zawsze śmieję się, bo wiem że już przy kolacji, a najpóźniej przy śniadaniu będą czule się obejmować i manifestować swoją miłość. Był tylko jeden przypadek rozstania w czasie turnusu miodowego miesiąca, który pamiętam doskonale. W czasie jednej z wycieczek w dolinę Petry ona zachwycona widokiem kolorowych skał dotykała wszystkiego z podziwem, zaś on człapał za całą grupą wycieczkowiczów bucząc pod nosem, że lepiej byłoby w tym upale nurkować lub siedzieć przy basenie. Następnego dnia on już nie jechał z nami do Kairu, ona kontynuowała zwiedzanie w samotności. Jak się okazało nie znali się tak naprawdę zupełnie. Mieli całkiem inne charaktery, które nawet się nie przyciągały. Szkoda tylko, że przekonali się o tym, w czasie gdy chciałam, aby byli zachwyceni swoją podróżą poślubną.