Jeśli komukolwiek Hiszpania kojarzy się tylko z bykami to jeszcze z pewnością nie zwiedzał tego kraju. Ja, po wycieczce do Barcelony, muszę przyznać, że hiszpańska kultura i sztuka kojarzą mi się tylko z katedrami i kościołami różnej wielkości i stylu, chociaż w przeważającej większości dominuje tam gotyk. To chyba mój ulubiony kierunek w sztuce. Barokowe świątynie raczej wydają się przytłoczone i ponure, mimo wielu zdobień i form rococo. Gotyckie struktury osiągają niebywałą strzelistość swojej konstrukcji, co dodaje im jeszcze większych gabarytów. Katedra w Barcelonie po tej mediolańskiej i wiedeńskiej zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie. Być może za tymi emocjami związanymi z oglądaniem wnętrz tego obiektu kryje się spotkanie tam mojej ulubionej aktorki. Gdy oglądałam malowidła na ścianie zagadnęła mnie kobieta, której początkowo nie rozpoznałam.

Chwilę dyskutowałyśmy nad formą i autorstwem fresku, potem postanowiłyśmy pójść dalej razem, gdyż chyba znalazłyśmy wspólne zainteresowania. Natychmiast poczułam sympatię do nieznajomej. Wreszcie postanowiłyśmy odpocząć i zjeść obiad w jednej z tamtejszych restauracji. Dopiero przy stole, gdy miałam czas przyjrzeć się nowo poznanej kobiecie, nie rozglądając się za kolejnym dziełem sztuki zauważyłam, że znam tę twarz. Byłam w niemałym szoku, gdy zorientowałam się, że prawie cały dzień spędziłam w towarzystwie znanej z ekranu telewizora gwiazdy.